cof
15-05-2018

Kobotyzacja w teorii i w praktyce

Wdrożenie robotów współpracujących jest coraz prostsze i bardziej przystępne. Potwierdziło to spotkanie zorganizowane przez PIAP wspólnie z firmą Elmark Automatyka.  

 

Kobotyzacja staje się wymogiem czasów. Jednak wiele firm i zakładów produkcyjnych wciąż obawia się takich wdrożeń, nie wie, jak zrealizować je w praktyce albo uważa, że nie stać ich na taką inwestycję. Te wątpliwości rozwiała konferencja pod hasłem „Roboty współpracujące – Przemysł 4.0”, zorganizowana w Przemysłowym Instytucie Automatyki i Pomiarów PIAP przy współpracy z firmą Elmark Automatyka. W trakcie spotkania goście mieli okazję zapoznać się z praktycznymi zastosowaniami i zaletami kobotów oraz dowiedzieć się, skąd można pozyskać środki na sfinansowanie tego typu inwestycji. Patronem konferencji było Ministerstwo Przedsiębiorczości i Technologii.

Jak zrozumieć Przemysł 4.0?

PIAP, w którym odbyło się spotkanie, aktywnie uczestniczy w tworzeniu zaawansowanych rozwiązań spod znaku Przemysłu 4.0 z zakresu automatyzacji i robotyzacji. – Wymiar praktyczny to jednak nie wszystko, dlatego podejmujemy działania mające walor edukacyjny i taki charakter ma to spotkanie. Tego typu inicjatywy są w Polsce bardzo potrzebne, ponieważ wielu przedstawicieli przemysłu, zwłaszcza z sektora MŚP, nadal nie ma świadomości na temat tego, czym jest Przemysł 4.0 i jakie korzyści może przynieść wdrażanie rozwiązań, które wpisują się w ideę czwartej rewolucji przemysłowej – podkreślił profesor Piotr Szynkarczyk, dyrektor Przemysłowego Instytutu Automatyki i Pomiarów PIAP.

Zalety kobotów – gdzie sprawdzą się najlepiej?

Jednym z nieodzownych i kluczowych elementów czwartej rewolucji przemysłowej są koboty. – Ich zaletą jest łatwa konfiguracja i sprawna praca z człowiekiem przy wytwarzaniu produktów. Co istotne, jeśli robot ma wbudowane funkcje siły i mocy, w większości przypadków nie jest konieczne stosowanie dodatkowych systemów bezpieczeństwa, które zajmują dużo miejsca i znacznie podwyższają koszty aplikacji. Koboty mogą być szczególnie cennym nabytkiem dla firm, które nie mogą pozwolić sobie na wdrożenie robotów przemysłowych czy modernizację starszych fabryk – wyjaśnił Tomasz Ofiara, dyrektor sprzedaży Elmark Automatyka.

Kobot to nie wszystko – strefy bezpieczeństwa, skanery, systemy wizyjne, chwytaki

Do czołowych producentów robotów współpracujących – m.in. UR3, UR5 i UR10 – należy Universal Robots. Jednym z ich dystrybutorów w Polsce jest Elmark Automatyka. Bardzo duże zainteresowanie gości budziły dwa stanowiska przygotowane przez tę firmę.
Na jednym z nich prezentowano pracę urządzeń w sytuacji, gdy wskazane jest stworzenie stref bezpieczeństwa. Umożliwiło to zastosowanie laserowego skanera microScan3 Core firmy SICK podpiętego do wejść bez¬pieczeństwa umieszczonych w skrzynce sterowniczej robota UR3. Na drugim stanowisku robot współpracujący UR5 z systemem wizyjnym PIM50 firmy SICK przenosił umieszczone na stole detale we wskazane miejsce.
Nieodzowną część kobotów stanowią chwytaki. Z praktycznym ich działaniem można było zapoznać się na stanowisku przygotowanym w PIAP przy współpracy z firmą SICK, na którym umieszczono roboty UR3 z chwytakiem SCHUNK i UR10 z podciśnienio¬wym chwytakiem PIAB. Ich praca imitowała automatyczny proces przyjęć magazynowych.

Automatyzacja paletyzacji – praktyczny przykład użycia kobotów

Goście spotkania mogli poznać możliwości robotów kolaboracyjnych nie tylko na przykładzie stanowisk demonstracyjnych, ale także już zrealizowanych wdrożeń. Marek Petz, specjalista ds. zrobotyzowanych aplikacji przemysłowych w PIAP, przybliżył wdrożenie robota UR zrealizowane przez Instytut w jednym z zakładów produkcyjnych.
– Zbudowaliśmy trzy stanowiska, dzięki którym paletyzacja rurek doprowadzających chłodziwo do chłodnic samochodowych, produkowanych przez klienta, została w dużym stopniu zautomatyzowana. Rurki są podawane do maszyny kształtującej. Dla skrócenia czasu trwania cyklu zastosowano podwójny chwytak, za pomocą którego z maszyny wyjmowana była gotowa rurka, a wkładana druga. Ze względu na zasięg, który był potrzebny do obsługi paletki i maszyny, zastosowano robot UR10. Stanowiska zostały zbudowane 2,5 roku temu, pracują bez zarzutu na trzy zmiany, co jest najlepszą rekomendacją zarówno dla robotów UR, jak i dla wykonawcy stanowisk – zauważył Marek Petz.

Środki publiczne na kobotyzację – maksymalnie 340 000 złotych

Aby możliwe było wdrażanie innowacji z zakresu robotów współpracujących i Przemysłu 4.0, niezbędne są środki finansowe. O możliwościach finansowania ze środków publicznych inwestycji w innowacyjne technologie mówił Krzysztof Lipiec, prezes PIAP-ScienTech. Spółka oferuje pomoc w przygotowywaniu wniosków o dofinansowanie projektów badawczych i badawczo-rozwojowych.
Maksymalne wsparcie publiczne, czyli pomoc de minimis, może stanowić 85 proc. wartości usługi. Minimalna wartość kosztów kwalifikowanych projektu wynosi 60 000 złotych (z czego wartość dofinansowania to 51 000 złotych), zaś maksymalna – 400 000 złotych (w tym przypadku dofinansowanie wynosi 340 000 złotych).

Ulgi podatkowe na kobotyzację – do 100 proc. kosztów kwalifikowanych

Opracowywanie i wdrażanie innowacji w dużym stopniu ułatwiają ulgi podatkowe, o których mówiła Beata Cichocka-Tylman, dyrektor ds. innowacji i B+R oraz dotacji i ulg w PwC. – W styczniu 2018 r. weszły w życie przepisy znacznie zwiększające wysokość odliczeń z tytułu ulg – dziś przedsiębiorcy mogą skorzystać z odliczenia 100% kosztów kwalifikowanych, a dodatkowo rozszerzono katalog kosztów kwalifikowanych do odpisu, co bardzo zwiększa atrakcyjność ulgi – podkreśliła Beata Cichocka-Tylman.

(Fot. Monika Jurek, Elmark Automatyka)